Gdy zadać pytanie: Kto zostanie zbawiony? To odpowiedź przeciętnego świadka Jehowy brzmi:
- Dobrzy ludzie przeżyją a źli zginą. Nie w naszej gestii leży precyzyjne wyrokowanie. Ostateczna decyzja należy do Jehowy.
- Hmm bardzo pięknie.. Tylko dlaczego w takim razie prowadzicie zakrojoną na wielką skalę działalność głoszenia, skoro to znawca ludzkich serc Jehowa ma i tak ostatecznie decydować o życiu lub śmierci?
- Ach wie pan.. tutaj wchodzimy już w szczegóły.. ale bardzo chętnie następnym razem – odpowie wam lekko zmieszany głosiciel.
Wszystkim czytelnikom, którzy są ciekawi, podaję poniżej skrótowe i w miarę proste rozwiązanie tej kwestii. Poniżej cytat, który uwalnia od wszelkich wątpliwości w rzeczonym temacie:
„Nie myśl, że można chodzić różnymi drogami i zaskarbić sobie życie wieczne w nowym systemie Bożym. Jest tylko jedna droga. Tylko jedna arka przetrwała potop, a nie pewna liczba łodzi. I tylko jedna organizacja – widzialna organizacja Boża – przetrwa szybko nadciągający „wielki ucisk”. (...). Jeśli chcesz być błogosławiony życiem wiecznym, to musisz należeć do organizacji Jehowy i spełniać Jego wolę (Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi, str. 255, par 14)”.
Oczywiście świadkowie Jehowy nie chcą się specjalnie afiszować z tym poglądem. Brzmi to mało humanitarnie, i tak jest w istocie. Ale niestety - wygląda na to, że według nich jedyny, pewny sposób by uniknąć śmierci z rąk Boga podczas Armagedonu to zostać stuprocentowym wyznawcą ich religii. Czyli - zrezygnować z fajnego życia, chodzić po domach, zapomnieć o samorozwoju, spędzać czas na niewiarygodnie nudnych spotkaniach. Dość trudne to warunki do spełnienia.
Na dzień dzisiejszy świadków Jehowy jest na świecie około 7 milionów. Całość populacji ludzkiej wynosi około 7 miliardów. Co sprawia, że obliczenie odsetka, który byłby zbawiony gdyby Armagedon nastał dzisiaj – jest dość proste. Gdyby Bóg Jehowa zdecydował się teraz zgładzić złych ludzi – to ową krucjatę przetrwało by w najlepszym wypadku 0.1 % ludzkości.
Aż 99.9 % ludzi żyjących obecnie na ziemi, musiałoby być zgładzonych ponieważ nie spełniają warunków koniecznych do przetrwania, czyli nie są świadkami Jehowy. Innymi słowy - są źli i nie zasługują na to by żyć. Zastanów się nad tą liczbą czytelniku - 99.9 % populacji!! Jeśli jesteś świadkiem Jehowy, to wszyscy ludzie ze świata, których znasz, zostaną przez Boga unicestwieni. Będąc wyznawcą tej religii aktywnie się do tego przyczyniasz, co więcej, modlisz się o nadejście tego dnia. A gdy owa eksterminacja się dokona – z radości będziesz śpiewał pieśń wraz z pozostałym 0.1 % ocalałych.
Świadkowie Jehowy mogą słusznie się bronić, że Armagedon jeszcze nie nadszedł, więc ciągle więcej ludzi ma szansę by się przyłączyć i ocaleć. Niemniej jednak, nie przeszkadzało to świadkom już wielokrotnie ogłaszać rychłe nadejście końca, czasem podając nawet konkretną datę. Każe mi to wysnuć wniosek, iż zagłada większej części ludzkości jest po prostu wpisana w ich ideologię.
Religia świadków Jehowy promuje się jako organizacja pokojowa, pełna miłości do drugich, zalecająca uczciwość i poszanowanie bliźniego. Czy wizja niemalże totalnego wytrzebienia ludzkości jest kompatybilna z wizerunkiem tej religii? Czy jakikolwiek człowiek, niepozbawiony krzty dobroci, czy też poczucia wspólnoty z pozostałymi przedstawicielami gatunku homo sapiens, może aktywnie wspierać i pragnąć wypełnienia się tego typu wizji?
Grafika ze Strażnicy z 1 lutego 2012, pokazująca lud Jehowy tuż po Armagedonie. Napisy w dymkach mojego autorstwa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz