Jest to blog pisany przez człowieka, który wychował się w rodzinie Świadków Jehowy, ale pisze szerzej o psychologii, filozofii, mechanizmach wpływu, wolności i religii.

Moje wychowanie miało i nadal ma potężny wpływ na to, kim jestem. Sam z ciekawością patrzę na ewolucję, którą przechodzę. Zacząłem pisać właściwie natychmiast, gdy tylko zorientowałem się, że Świadkowie Jehowy mnie ograniczają. Było to ponad 20 lat temu.

Teksty z tamtego okresu odkopałem i zamieszczam je na niniejszych łamach. Pisałem kiedyś jako SJ23 i miałem bloga pod adresem sj23.blox.pl, dopóki nie usunięto tej platformy.

Chcę podkreślić, że jestem wolny i niezależny. Nikt za mną nie stoi. Nic nie sprzedaję. W dobie postępującego merkantylizmu brzmi to jak frajerstwo, ale ja czerpię z tego satysfakcję.

Piszę z wielu przyczyn. Po Świadkach na pewno został mi sentyment do prawdy — i to stawiam sobie za punkt honoru: opisać moją prawdę bez kosmetyków i pozerstwa. Chcę pomóc innym, podzielić się refleksjami i terapeutycznie wyrazić siebie.

Jeśli komuś się to podoba, proszę, komentujcie. Jeśli macie teksty w podobnej stylistyce, jest to również miejsce dla was. I wcale nie musicie zgadzać się z moimi poglądami. Chodzi bardziej o pewien luz epistemologiczny i lekkość pisania.

Piszcie na: swiadeks23@gmail.com

Zawsze powtarzam, że z tej całej dziwnej przygody z ruchem religijnym wyciągam jedną refleksję, która świetnie służy mi przez resztę życia:

„Nie warto być fanatykiem” — lepiej zachować choćby delikatny dystans wobec wszelkich prawd czy ideologii.

Urodzić się Świadkiem to dość ciemna historia, ale niepozbawiona radości życia.

Wiele moich tekstów napisałbym teraz inaczej, ale chcę zachować ich oryginalny wyraz, szczególnie z okresu, gdy byłem jeszcze na etapie potężnego wkurwienia na Organizację. Teraz jestem z tym wszystkim o wiele bardziej pogodzony.

Choć gdy sam czytam swoją twórczość, muszę przyznać, że jest nieźle i nie ma czego się wstydzić.

Będę pisał też nowe rzeczy, ale powoli i z godnością, jaka przystoi bardziej doświadczonemu mężczyźnie.

Inny bon mot, który służy mi od lat, to:

Człowiek może wyjść od Świadków Jehowy, ale Świadkowie Jehowy nigdy nie wyjdą z człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz